kwietnia 10, 2010

Tryplet skoordynowany

Łowienie na zestawy z wieloma hakami jest jednym z podstawowych sposobów wędkowania na morzu. Poza zwiększeniem prawdopodobieństwa zwabienia i skutecznego zacięcia ryby, metoda ta daje również szansę na walkę z kilkoma rybami jednocześnie. Teoria mówi jednak, że bardziej sportowym sposobem połowu jest używanie zestawu z jednym hakiem. Poza oczywistym zmniejszeniem prawdopodobieństwa brania, chodzi przede wszystkim o sposób walki z rybą na wędce. Pojedyncza ryba na końcu zestawu pozwala lepiej wczuć się w walkę. Wędkarz walczy z rybą a ryba z wędkarzem. Podczas holu kilku ryb zaciętych na tym samym zestawie, ryby walczą również między sobą. Tym samym gra staje się mniej celowa. Naturalnie, preferowane są wtedy mocniejsze wędki, pozwalające łatwiej; siłowo wyciągnąć na powierzchnię szarpiące się ryby.

Na swoich wyprawach morskich najczęściej używam lekkiej wędki o mocy jedenastu kilo i ciężarze wyrzutu około 110g (4 oz). Podczas jednego z rejsów postanowiłem wypróbować „diabelski zestaw” (ang. devil rig). Trzy-hakowy paternoster z elementami wabiącymi wykonanymi z kawałka plastikowej, fluorescencyjnej rurki naciągniętej na hak przystrojony „makrelowym” piórkiem. Podczas jednego z opuszczeń zestawu poczułem spory opór po którym nastąpił gwałtowny odjazd ryby. Po nim drugi i trzeci silny odjazd. Przyznam, że byłem przekonany, że walczę z pojedynczą dużą rybą w myśl teorii opisanej na początku tego postu, jakoby dwie ryby zacięte na jednym zestawie nie były zdolne do skoordynowanej ucieczki. Jakież było moje zdziwienie gdy po dłuższej walce na powierzchni pojawiły się nie dwa a trzy rdzawce zacięte na mój zestaw paternoster. Tym razem zdobyczą okazały się dwa dobrych rozmiarów rdzawce i trzeci nieco mniejszy (na zdjęciu można dostrzec jego pysk przy jednym z wabików zestawu).

Wnioskiem jest więc, że nawet kilka ryb zaciętych jednocześnie na zestawie z kilkoma hakami może podjąć skoordynowaną walkę. Kluczem zdaje się być fakt, że ryby zaatakowały zestaw w pół wody. Co u wszystkich z nich zaowocowało naturalną ucieczką w kierunku dna. Zdaje się, że ten odruch dał wrażenie skoordynowanej walki, niczym z pojedynczą rybą.

marca 17, 2010

Trocie zamiast bassa

Całkiem niezła marcowa pogoda i sprzyjający pływ skusiły mnie do odwiedzenia piaszczystych brzegów hrabstwa Kerry celem sprawdzenia czy uda mi się złowić pierwszego w tym roku bassa. Po przybyciu na miejsce byłem zaskoczony bardzo dużą przejrzystością wody. To oczywiście dobrze wróżyło moim planom gdyż w relatywnie ciepły dzień i przy przejrzystej wodzie ryby powinny dobrze żerować.

Moje przewidywania się sprawdziły jednak nie do końca. Zamiast bassów natknąłem się na całe stado troci wędrownych. Ryby pukały i przytrzymywały przynętę niemal w każdym rzucie. W czasie krótkiej dwugodzinnej sesji zaciąłem dziesięć ryb z czego wyholować udało mi się sześć. Kolejna sesja, również dwu godzinna odbyła się przy znacznie silniejszym wietrze. Jednak to zdawało się zupełnie nie przeszkadzać trociom. Tę sesje zakończyłem z wynikiem pięciu ryb na brzegu z siedmiu zaciętych. Większość ryb mierzyła w okolicach osiemnastu cali a największa z nich czterdzieści osiem centymetrów długości.

stycznia 02, 2010

Morski pstrąg...

Nowy rok powitał mnie mroźną słoneczną pogodą, minimalnym wiatrem i pełnią księżyca. Skłoniło mnie to do urządzenia kilku porannych ekspedycji na piaszczyste łachy odkryte przy niskim stanie wody. Temperatura powietrza około zera z biegiem dnia zwiększająca się do około 5 stopni. Sezon 2010 otwarty.

grudnia 22, 2009

Delfiny

Podczas rozlicznych, tegorocznych rejsów niemal zawsze towarzyszyły nam delfiny. Czy to nieopodal ujścia rzeki Shannon, czy na odległych wodach południa Irlandii niezawodnie pojawiały się delfiny. Czasami ich wizyta była krótkotrwała, czasami bawiły w pobliżu łodzi godzinami.


Istnieje opinia jakoby delfiny płoszyły rekiny. Sprawiało by to, że podczas połowu rekinów obecność delfinów miała by być marnym prognostykiem. Aczkolwiek opinia ta na pewno ma swoje uzasadnienie w zaobserwowanych zachowaniach, jednak mnie nie udało się jej potwierdzić.


W czasie jednego z tegorocznych rejsów złowiliśmy trzy żarłacze błękitne od ponad stufuntowego rekina do półtorametrowego niedorostka. Wszystko w nieustannym towarzystwie stada delfinów. Również spotkani w tym roku wędkarze zdawali się nie potwierdzać teorii o płoszeniu rekinów przez delfiny.




grudnia 13, 2009

Winter Fishing

Rozległy obszar wysokiego ciśnienia przyniósł słoneczną i stabilną pogodę, pozwalając na jeden z ostatnich już w tym roku, zimowych wypadów na morze. Brak pokrywy chmur i dość silny wiatr sprawiły, że odczuwalna temperatura oscylowała tuż powyżej zera. Dotkliwy chłód dał się szczególnie odczuć o świcie, zanim promienie słońca zdążyły nieco ogrzać powietrze. Jednak wczesny start był konieczny aby maksymalnie wykorzystać światło, krótkiego o tej porze roku dnia.

Rozpoczęliśmy od przybrzeżnej rafy, łowiąc różnymi wariantami 2 lub 3 haczykowych zestawów z robakami w roli przynęty. Już w pierwszym opuszczeniu John zacina dużą rybę, jednak ta z łatwością rozrywa lekki 20 funtowy zestaw. Po dłuższej chwili łowimy kilka wargaczy w tym jedną około-okazowych rozmiarów rybę.

Obławiamy różne struktury a w czasie gdy płyniemy na kolejną miejscówkę ogrzewamy się w kabinie. Morze jest dość rozbujane i jest spory wiatr. Łódź dryfuje z szybkością jednego węzła! Zmusza nas to do zwiększenia obciążenia zestawów. Mimo wysiłków łowimy jeszcze ledwie kilka bardzo małych rdzawców i czarniaków. Największą zdobyczą okazuje się 8 funtowa molwa.