Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyroda. Pokaż wszystkie posty

czerwca 23, 2014

Przesilenie letnie

Jak można łatwo zauważyć po ilości postów w tym blogu upływające miesiące nie obfitowały w zbyt częste wypady wędkarskie. Stało się tak gdyż wędkarstwo ustąpiło nieco miejsca i czasu na rzecz bardziej atletycznych aktywności na świeżym powietrzu. Jednak przedłużający się czas bez wypadu na ryby zaczynał już dawać o sobie znać. W połączeniu z wyśmienitymi warunkami pogodowymi w samym środku lata, nie mogłem przepuścić takiej okazji. Szybko montujemy wypad na bassy.

Minimum pływu przypada bardzo korzystnie na późne popołudnie, sprawia to, że możemy z powodzeniem łowić przez kilka kolejnych dni od wczesnego wieczoru do późnych godzin nocnych. Łowimy po kilka ryb w czasie każdej sesji. Rozmiar łowionych bassów jest również bardzo zadowalający, w przeciwieństwie do poprzedniego roku kiedy to trafiały się przeważnie małe ryby, teraz w czasie każdej sesji pada jedna lub dwie ryby przekraczające sześćdziesiąt centymetrów długości. Przeciętnie ryby mają dobrze powyżej czterdziestu centymetrów.

Mam okazję doświadczyć jednego z najlepszych doznań wędkarskich jakie oferuje Irlandia. Ciepły bezwietrzny wieczór, woda niemal żywa od pływających w niej ryb. Duże ilości muletów. Jednak codziennie podczas tej samej fazy pływu następuje moment gdy wydaje się że bassy są wszędzie. Zdają się nas otaczać. To w czasie tych momentów łowimy najwięcej ryb. Brania następują niekiedy w co drugim, co trzecim rzucie. Świetna pogoda i częste brania ryb co do których rozmiaru nie można mieć zastrzeżeń sprawiają, że jako wędkarz nie mogę oczekiwać wiele więcej. Na zdjęciu poniżej widać, że jestem raczej zadowolony!

lipca 06, 2013

Ciepłe dwa tygodnie

Tegoroczne lato obdarzyło nas dwoma tygodniami ciepłej i słonecznej pogody. Temperatury sięgały trzydziestu stopni Celcjusza co nie zdarza się w Irlandii zbyt często. Taka pogoda zachęcała oczywiście do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Podczas licznych w tym czasie sesji wędkarskich trudno było się oprzeć pokusie żeby ściągnąć wodery i dla odmiany popływać w wodzie razem z bassami. Co też niektórzy wędkarze ochoczo uczynili.


Zgodnie z przewidywaniami w taką pogodę nie było większych problemów aby złowić bassy, niestety udawało się łowić jedynie małe osobniki. Niewielkie to zmartwienie jednak, jako że doskonała ciepła i słoneczna pogoda rekompensowała w pełni niedosyt centymetrów.

lipca 29, 2012

Nędzny sezon

Tego lata nie ma lata. Jak wieść niesie wyniki wędkarskie w połowach bassów we wszystkich częściach Wysp Brytyjskich są bardzo słabe. Na forach internetowych pojawiają się tematy traktujące o przyczynach takiego stanu rzeczy. Zawodowi przewodnicy raportują spadek ilości łowionych ryb nawet o osiemdziesiąt procent!

Jak zwykle w takich chwilach powraca temat komercyjnych połowów ryb, problem wyrybienia oraz zastraszająco szybkiego zmniejszania się ilości ryb w oceanach. To wszystko są bardzo poważne i całkowicie realne problemy. Uważam jednak, że przyczyną tegorocznych marnych wyników jest wyjątkowa zimna i deszczowa pogoda.

Tego lata słoneczne dni można policzyć na palcach obu rąk. Pojedyncze pogodne dni poprzedzielane są okresami deszczu liczonymi w tygodniach. A gdy już zdarzy się dzień kiedy świeci słońce, towarzyszy mu zimny północny wiatr. Stacje meteorologiczne rejestrują rekordowy poziom opadów w kolejnych miesiącach.

Nic dziwnego więc, że bassy morskie, których połowy kojarzą mi się ze słonecznymi letnimi dniami nie są łowione tak licznie jak byśmy sobie tego życzyli. Również silny wiatr i rzęsisty deszcz nie należą do kategorii wymarzonych warunków pogodowych na letnie wędkowanie.

Jednak jeśli już zdarzy się kilkudniowy okres w miarę ciepłej pogody, wyniki stają się całkiem zadawalające. Potwierdzić to może TPE z basshunting.blogspot.com który w ciągu niespełna czterdziestu osimiu godzin złowił trzydzieści sześć bassów morskich. Moje własne wyniki tego lata, nie odstają od spodziewanych jeśli wziąć pod uwagę panująca pogodę.

Nadal mam do czynienia z tymi samymi gatunkami ryb jednak w mniejszej ilości. Spotykam więc bassy, trocie, leniwie pływające cefale, odprowadzające przynęty belony i szybko uciekające tobiasze. Ja sam, będąc na łowisku odczuwam odmienność pogody. W nieliczne słoneczne dni temperatura powietrza jest zwykle niższa o pięć czy sześć stopni od tej, której można by się spodziewać sądząc po nasłonecznieniu i porze roku.

Pewnego dnia spotkałem na łowisku doświadczonego wędkarza, który zapytany o wyniki z przekonaniem stwierdził, że tegoroczne są znacznie lepsze w porównaniu do lat poprzednich. Niestety to bardzo odosobniona opinia. Inna teoria mówi o bassach napchanych po skrzela krewetkami i zmieraczkami. W jej myśl, słabe wyniki tłumaczone są tym, że większość wędkarzy tradycyjnie stosuje przynęty imitujące rybki podczas gdy w tym roku labraksy żerują głównie na małych skorupiakach.

Czy tegoroczne marne wyniki są spowodowane pogodą czy może załamaniem się populacji bassów pod zwiększonym ciężarem kłusownictwa i śmiertelności wynikającej z wędkarstwa, pokażą dopiero kolejne sezony. Tymczasem pozostaje jedynie liczyć, że druga część tegorocznego lata będzie cieplejsza i stabilniejsza pod względem pogody. Powinno to nie tylko poprawić brania ryb ale i zadowolenie z przebywania na powietrzu.

marca 25, 2012

Wiosenne bassy

Kolejny w tym roku wypad na bassy i jednocześnie pierwszy zakończony powodzeniem. Tym razem nie mogło się nie udać. Dzień był słoneczny a poprzedzało go kilka ciepłych dni. Pakuję sprzęt w samochód i zmierzam na jedno z zeszłorocznych miejsc po raz pierwszy w tym roku. Jestem na miejscu na godzinę przed minimum pływu. TPE jest już na miejscu przede mną. Nie zważając na sparciałą gumę od podbieraka, który zostaje w bagażniku, przebieram się w wodery i rozpoczynam marsz na miejsce łowienia.

Odwiedzając w tym roku znane mi piaszczyste plaże odkrywam raz po raz że wszystkie te miejsca zmieniły się bardzo po zimowych sztormach. Układ plaży a co za tym idzie rozkład płycizn, jęzorów piachu i głębi uległ znacznym zmianą. Niekiedy nowe miejsca stają się osiągalne, a niekiedy stare dobre miejscówki są trudne do osiągnięcia, np. tylko podczas dużych minimów syzygijnych. Brodzenie również bywa utrudnione nie tylko przez zmienione ukształtowanie podłoża ale również przez masy świeżo narzuconego, bardzo grząskiego piachu.

Zanim docieram na miejsce TPE łowi już trzy ryby. Rozpoczynam łowienie i w pierwszym rzucie zacinam rybę. TPE w tym samym czasie łowi czwartą. Tego dnia małe basy brały regularnie i dały nam dobrą rozrywkę. W sumie łowimy jedenaście ryb. Niepewni ukształtowania gruntu, w obawie przed odcięciem przez nadchodzący pływ, udajemy się w drogę powrotną.

września 24, 2011

16 minut czekania 20 minut walki

Klasyczny wrześniowy wypad na rekiny. Słoneczna pogoda, niewielki wiatr, akurat taki aby łódź dryfowała z odpowiednią prędkością. Morze nadal rozbujane po kilku tygodniach załamania pogody. Wypuszczamy smugę zanęty i wypuszczamy zestawy z martwą makrelą. Pierwszy odjazd następuje już po rekordowo krótkim, zaledwie szesnastominutowym oczekiwaniu. Walka z rekinem zajmuje mi kolejne dwadzieścia minut. Po raz pierwszy więc dla mnie, czas oczekiwania na branie rekina był krótszy niż sama z nim walka. Fakt godny odnotowania.


lipca 29, 2011

Wybierz swój czas

Ten rok nie obfitował w liczne wypady na bassy morskie. Jednak starałem się wybierać te momenty kiedy warunki były możliwie najlepsze aby zmaksymalizować swoje szanse na udane łowy. Technika ta przyniosła spodziewane efekty. Jak do tej pory, żaden z moich wypadów na bassy nie zakończył się powrotem o kiju. Na dodatek udało mi się złowić mojego drugiego co do wielkości bassa. Prezentowana na zdjęciu ryba mierzyła sześćdziesiąt siedem centymetrów długości co przekłada się na szacowaną wagę trzech i pół kilograma. Jak widać połów odbywał się nocą na przychodzącej wodzie.

października 25, 2010

Zimowe rozmaitości

Koniec października to zwykle czas zbliżającego się końca sezonu. Oczywiście ryby można łowić praktycznie cały rok, jednak w miesiącach zimowych odczuwa się wyraźne spowolnienie. Tego dnia na pokładzie czuć było zarówno wspomniane spowolnienie jak i coraz bardziej nieprzyjazną, zimową pogodę. Mimo to wędkowanie w morzu z łodzi daje i tak szansę na udaną sesję. Nawet jeśli ryby są niewielkie a brania nie tak częste i tak różnorodność dostępnych gatunków daje dobrą zabawę. Ja na swoje konto wpisuję pierwszego irlandzkiego dorsza. Niewielkiego bolka, za to pięknie ubarwionego. Udało nam się ich złowić kilka tego dnia jednak wszystkie były podobnych rozmiarów.

Ryba wzięła nad rafą znaną z okazowych wargaczy. I to właśnie na te ryby nastawialiśmy się na tej miejscówce.


W pobliżu raf jak zwykle najliczniejszą zdobyczą są rdzawce. Jednak dość licznie łowimy również inne ryby dorszokształtne.

Drugą w kolejności najczęściej łowioną rybą jest tego dnia plamiak.

Nawet podczas początkowego łowienia makreli na przynętę nie obyło się bez niespodzianek w postaci kilku dorodnych skadów. Dzień kończymy nieco przemoknięci i odrobinę zmarznięci.

września 25, 2010

Wrześniowy poranek

Koniec lata a może to już wczesna jesień. O poranku wybieram się na znane miejsce licząc na relaksujące przedpołudnie. Znajduję się na wielkiej płaskiej plaży odsłoniętej przez odpływ. Ciszę mącą jedynie krzyki ptaków i plusk fal. W ciągu nieco ponad godziny udaje mi się złowić dziesięć labraksów.

czerwca 24, 2010

Letnie bassy

Starając się wyzyskać do maksimum słoneczną czerwcową pogodę urządzam sobie kilka klasycznych letnich wypraw na bassy morskie. Oczywiście kilkukrotnie łączymy siły z niezawodnym TPE. Porę łowienia niezmiennie wyznacza pora zawracania pływu. Łowienie odbywało się brodząc mniej więcej po pas w wodzie, początkowo o zmroku, później w nocy.



Prawie wszystkie wyprawy są bardzo owocne. W sumie, w ciągu czterech dwu-trzy godzinnych sesji na przestrzeni czterech dni, lądujemy prawie pięćdziesiąt bassów, sześć czy siedem troci i rdzawca. Największy bass mierzył sześćdziesiąt cztery centymetry długości, a największa złowiona troć czterdzieści sześć centymetrów. W czasie jednej z wypraw udaje mi się złowić aż szesnaście ryb w ciągu niespełna dwóch godzin, co stanowi dla mnie rekord.

marca 17, 2010

Trocie zamiast bassa

Całkiem niezła marcowa pogoda i sprzyjający pływ skusiły mnie do odwiedzenia piaszczystych brzegów hrabstwa Kerry celem sprawdzenia czy uda mi się złowić pierwszego w tym roku bassa. Po przybyciu na miejsce byłem zaskoczony bardzo dużą przejrzystością wody. To oczywiście dobrze wróżyło moim planom gdyż w relatywnie ciepły dzień i przy przejrzystej wodzie ryby powinny dobrze żerować.

Moje przewidywania się sprawdziły jednak nie do końca. Zamiast bassów natknąłem się na całe stado troci wędrownych. Ryby pukały i przytrzymywały przynętę niemal w każdym rzucie. W czasie krótkiej dwugodzinnej sesji zaciąłem dziesięć ryb z czego wyholować udało mi się sześć. Kolejna sesja, również dwu godzinna odbyła się przy znacznie silniejszym wietrze. Jednak to zdawało się zupełnie nie przeszkadzać trociom. Tę sesje zakończyłem z wynikiem pięciu ryb na brzegu z siedmiu zaciętych. Większość ryb mierzyła w okolicach osiemnastu cali a największa z nich czterdzieści osiem centymetrów długości.

stycznia 02, 2010

Morski pstrąg...

Nowy rok powitał mnie mroźną słoneczną pogodą, minimalnym wiatrem i pełnią księżyca. Skłoniło mnie to do urządzenia kilku porannych ekspedycji na piaszczyste łachy odkryte przy niskim stanie wody. Temperatura powietrza około zera z biegiem dnia zwiększająca się do około 5 stopni. Sezon 2010 otwarty.

grudnia 22, 2009

Delfiny

Podczas rozlicznych, tegorocznych rejsów niemal zawsze towarzyszyły nam delfiny. Czy to nieopodal ujścia rzeki Shannon, czy na odległych wodach południa Irlandii niezawodnie pojawiały się delfiny. Czasami ich wizyta była krótkotrwała, czasami bawiły w pobliżu łodzi godzinami.


Istnieje opinia jakoby delfiny płoszyły rekiny. Sprawiało by to, że podczas połowu rekinów obecność delfinów miała by być marnym prognostykiem. Aczkolwiek opinia ta na pewno ma swoje uzasadnienie w zaobserwowanych zachowaniach, jednak mnie nie udało się jej potwierdzić.


W czasie jednego z tegorocznych rejsów złowiliśmy trzy żarłacze błękitne od ponad stufuntowego rekina do półtorametrowego niedorostka. Wszystko w nieustannym towarzystwie stada delfinów. Również spotkani w tym roku wędkarze zdawali się nie potwierdzać teorii o płoszeniu rekinów przez delfiny.




grudnia 13, 2009

Winter Fishing

Rozległy obszar wysokiego ciśnienia przyniósł słoneczną i stabilną pogodę, pozwalając na jeden z ostatnich już w tym roku, zimowych wypadów na morze. Brak pokrywy chmur i dość silny wiatr sprawiły, że odczuwalna temperatura oscylowała tuż powyżej zera. Dotkliwy chłód dał się szczególnie odczuć o świcie, zanim promienie słońca zdążyły nieco ogrzać powietrze. Jednak wczesny start był konieczny aby maksymalnie wykorzystać światło, krótkiego o tej porze roku dnia.

Rozpoczęliśmy od przybrzeżnej rafy, łowiąc różnymi wariantami 2 lub 3 haczykowych zestawów z robakami w roli przynęty. Już w pierwszym opuszczeniu John zacina dużą rybę, jednak ta z łatwością rozrywa lekki 20 funtowy zestaw. Po dłuższej chwili łowimy kilka wargaczy w tym jedną około-okazowych rozmiarów rybę.

Obławiamy różne struktury a w czasie gdy płyniemy na kolejną miejscówkę ogrzewamy się w kabinie. Morze jest dość rozbujane i jest spory wiatr. Łódź dryfuje z szybkością jednego węzła! Zmusza nas to do zwiększenia obciążenia zestawów. Mimo wysiłków łowimy jeszcze ledwie kilka bardzo małych rdzawców i czarniaków. Największą zdobyczą okazuje się 8 funtowa molwa.