września 25, 2010

Wrześniowy poranek

Koniec lata a może to już wczesna jesień. O poranku wybieram się na znane miejsce licząc na relaksujące przedpołudnie. Znajduję się na wielkiej płaskiej plaży odsłoniętej przez odpływ. Ciszę mącą jedynie krzyki ptaków i plusk fal. W ciągu nieco ponad godziny udaje mi się złowić dziesięć labraksów.

września 04, 2010

Belony w smudze

Jednym z klasycznych sposobów zabijania czasu podczas dryfu w oczekiwaniu na branie rekina jest łowienie belon. Ryby te, podobnie jak rekiny są przyciągane przez smugę zanęty gdzie żerują na wydostających się drobnych kawałkach rubby-dubby. Do połowu używaliśmy lekkiej wędki ze spławikiem o wyporności kilku uncji z dowiązanym długim przyponem i hakiem o rozmiarze 1/0. Za przynętę służył cienki pasek makreli. Brania następowały już po kilku do kilkunastu sekundach po zarzuceniu zestawu. Słoneczna pogoda sprawiła że belony aktywnie żerowały i zjawiły się tego dnia w bardzo dużej ilości. Wszystkie złowione ryby ważyły w okolicy jednego funta czyli progu rozmiaru okazowego. Sama walka również była bardzo interesująca z uwagi na szybkość, zmiany kierunku i widowiskowe wyskoki z wody. Dodatkowo, siła ryb wydawała się niewspółmiernie duża w porównaniu do ich rozmiaru. Aktywność belon nie ustała praktycznie do końca trwania dryfu.

sierpnia 28, 2010

SAI Blue Shark Meet 2010

Tegoroczne spotkanie SAI Blue Shark Meet okazało się być moją najlepszą jak dotąd sesją big game. Dopisywała nam piękna słoneczna pogoda i wręcz idealny wiatr dający szybki dryf jednak nie będący zbyt uciążliwy na pokładzie.

Nowością w stosunku do poprzednich lat było użycie żywych przynęt obok typowych przynęt z martwej rybki. Ku naszemu zdziwieniu już po dwunastu minutach (!) od zarzucenia wędki nastąpił odjazd na zestawie z żywcem. Niestety ryba została stracona najprawdopodobniej z powodu zbyt małego haka. W dalszej części rejsu zestaw ten był uzbrojony w małą (joey) makrelę co zaowocowało braniem okazowej belony, której branie było tak gwałtowne że wzięliśmy je za odjazd rekina.

Pierwszą i jak się później okazało największą rybą rejsu była samica żarłacza o rozmiarach FL: 192 cm, TL: 226 cm, G: 84 cm, szacowana na około 130 lb. Oznacza to że ryba ta jest moim największym żarłaczem do tej pory. Była to również moja najdłuższa walka z rybą, trwająca 60 minut. Ryba została oznaczona tagiem numer: 34729

Jakiś czas potem dostrzegliśmy kilka rekinów różnej wielkości pływających w smudze zanęty. Po kolei następują brania dwóch niewielkich rekinów które zostają przez nas pewnie złowione. Kilka chwil później następuje kolejne branie na mojej wędce. Tym razem dokręcam mocniej hamulec i staram się wywierać większą presję na rybę. Po dłuższej walce udaje mi się złowić kolejnego dużego żarłacza, którego szacujemy na około 100 lb. Ryba jest bardzo gruba FL: 178 cm, TL: 217 cm, G: 84 cm, Tag: 42052

W rezultacie sesję kończymy wynikiem pięciu brań i czterech złowionych ryb, w tym dwóch szacowanych powyżej 100 funtów masy ciała.

lipca 30, 2010

Wielki Blues z Donegalu

To spotkanie oryginalnie było zaplanowane jako SAI Porbeagle Meet, jednak żarłacze śledziowe, zgodnie z raportami, przestały pokazywać się w miejscu w którym zamierzaliśmy łowić na około dwa tygodnie przed planowanym rejsem.

Mimo to wypłynęliśmy aby sprawdzić czy przypadkiem już nie powróciły. Łódź została zakotwiczona w malowniczym przesmyku pomiędzy górami, gdzie łowiliśmy do godziny piętnastej na zestawy z żywą rybką. Niestety, bez powodzenia. Przenieśliśmy się więc nieco dalej na otwarte wody gdzie ustawiliśmy się w dryf.

Pod koniec dnia na jednej z wędek zanotowaliśmy branie. Ryba pochwyciła żywą przynętę i z furią zaczęła wybierać linkę z kołowrotka, opróżniając go niemal całkowicie. Opróżnienia kołowrotka i straty rekina udało się uniknąć tylko dzięki przytomnej reakcji szypra, który uruchomił silniki i ruszył w pogoń za rybą. Wywiązała się trwająca osiemdziesiąt minut walka z rekinem. Wszyscy na pokładzie, włącznie z szyprem, byli przekonani, że na wędce kolegi jest lamna na którą się nastawialiśmy.

Jakież było nasze zdziwienie gdy przy łodzi okazało się że to duża samica żarłacza błękitnego. Ryba mierzyła siedemdziesiąt cztery i pół cala długości, do rozwidlenia ogona i trzydzieści cztery cale obwodu, co przekłada się na szacowaną wagę około stu dwudziestu funtów.

lipca 18, 2010

SAI Tope & Blue Shark Meet 2010

To już trzecie doroczne spotkanie SAI, tradycyjnie znaczące szczyt sezonu na rekiny szare (ang. tope) i jednocześnie początek sezonu na żarłacze błękitne. Dzień pierwszy to duże nadzieje związane z rekinami szarymi. Ostatnie raporty pochodzące z Clare Dragoon mówiły o nawet dwudziestu czterech rybach złowionych w czasie dwugodzinnej sesji pomiędzy 4 wędkarzy. Niestety tego dnia pogoda była znacznie gorsza. W rezultacie na pierwszej miejscówce zanotowaliśmy dwie złowione ryby i jedno porzucone branie. Narastający wiatr zmusił nas do zmiany miejsca. W czasie drogi na kolejną miejscówkę próbowaliśmy złowić kilka świeżych makrel na przynętę. Jednak nasze wysiłki okazały się daremne. Na drugiej miejscówce udało się złowić jedynie niewielką raję ciernistą i raję nakrapianą (Raja Motagui). Odnotowaliśmy też branie rekina szarego który niestety w czasie holu zmienił się w kupę zielska.

Drugi dzień to polowanie na żarłacza błękitnego. Na jedyne branie tego dnia przyszło nam czekać od godziny jedenastej rano, kiedy to rozpoczęliśmy dryf, aż do dwadzieścia po czwartej po południu. W międzyczasie dłużący się czas umilały nam brania plamiaków i dużych witlinków na klasyczne zestawy paternoster. Odjazd nastąpił właściwie gdy już pogodziliśmy się z myślą o porażce. Rekin w pierwszej kolejności wziął przynętę Johna. Ryba jednak wypluła przynętę po kilkunastu sekundach holu. Po chwili rekin pochwycił moją przynętę. Używałem lekkiej, trzydziesto funtowej linki. Z tego powodu, nie mogłem wywierać na rybę zbyt dużej presji. Efektem była pasjonująca i zacięta, piętnastominutowa walka. Rekin był bardzo delikatnie zacięty. Wydaje się że lżejsza linka zadziałała w tym wypadku na moją korzyść. Gdybym dysponował mocniejszą linką, prawdopodobnie stracił bym rybę w wyniku wyrwania haka z pyska, spowodowanego siłowym holem.