lipca 21, 2012

Labraks na muchę i malutki turbot

Co jakiś czas mamy okazję gościć w Kerry grupę naszych kolegów mieszkających nieco bardziej na północ. Jako że nie widziałem się z nimi od dłuższego czasu postanowiłem przyłączyć się do ich weekendowej wycieczki po wybranych łowiskach w okolicy. Pierwszy dzień zakończył się złowieniem małej troci, małego bassa i maciupeńkiego rdzawca. Wszystkie trzy ryby złowione na muchę przez kolegę zwanego Magic. W tym samym czasie wędkujący opodal wędkarz złowił dwa bassy spinningując.

Niestety kolejny dzień nie przyniósł naszej grupie poprawy rezultatów. Zmagaliśmy się z nienajlepszymi warunkami. Woda była wyjątkowo niska, a mimo słonecznej pogody wiał silny wiatr. Tego dnia najwięcej ryb widzieliśmy. Brodząc po płyciznach niespodziewanie płoszymy bassa długości około sześćdziesięciu centymetrów. Rejestrujemy również kilka odprowadzeń. Przy powierzchni, leniwie pływają cefale.

Jedyną rybą drugiego dnia okazuje się malutki turbot, który zaatakował przynętę gdy ta opadła na dno kiedy wędkarz przestał wybierać linkę oddając się rozmowie. Gościna dobiegła końca i nasi koledzy udali się w podróż powrotną. Jeszcze tego samego dnia TPE łowi dwa bassy późnym wieczorem i w innym miejscu. Ja próbuję swoich sił kolejnego dnia na jeszcze innej miejscówce.

Niestety spotykam się z poważnymi utrudnienia spowodowanymi silnym wiatrem. Ponownie mogę obserwować ławice cefali wolno przemierzających płycizny. Rejestruję sporo skubnięć i odprowadzeń przez belony. Jednak wiem że przy przynęcie którą używam, belony zaciąć się nie da. Jak by na potwierdzenie liczebności belon w tej okolicy, na plaży znajduję świetnie zachowaną czaszkę tej ryby.

lipca 02, 2012

Miękki plastik

Mówiąc o przynętach jakich używam na bassy morskie, śmiało mogę stwierdzić, że historia zatoczyła koło. Kiedy pięć lat temu zaczynałem je łowić, używałem głównie niewielkich gumowych przynęt na lekkich główkach jigowych. Następne w kolejności były pullbaity, które z wolna zaczęły ustępować miejsca crankbaitom. Wypada przyznać, że zmiany te były zawsze inspirowane przez mojego znakomitego kolegę Tomka który spędza niezliczone godziny nad wodą, eksperymentując.

Podobnie stało się i tym razem. Do łask powróciły więc miękkie plastikowe przynęty zbrojone główką jigową. Przynęty jakkolwiek różniące się znacznie od niegdysiejszych małych twisterów, przynoszą na myśl pierwotne próby łowienia bassów na gumę. Podstawowa różnica to wielkość przynęty. Tym razem są to pełnowymiarowe imitacje tobiaszy lub dobijaków (ang. sandeel) uzbrojone główką z hakiem offsetowym.

Dla dodatkowych wrażeń zacząłem używać znacznie lżejszej niż dotychczas wędki z małym kołowrotkiem rozmiaru 2500. Początkowe obawy dotyczące możności pewnego zacięcia ryby na tak lekkim zestawie zostały szybko rozwiane. Przy uderzeniu a także podczas holu walka z rybą jest znacznie wyrazistsza i na pewno dostarcza więcej emocji. Dodatkowo zdaje się potwierdzać obserwacja że łowimy teraz ryby większe. Czy jest to zasługa nowego rodzaju przynęt?

czerwca 09, 2012

Ogończa pastynak


Ogończa pastynak, Dasyatis pastinaca (ang. common stingray), to jedna z największych płaszczek które można złowić w Europie. Jest również jedną z nielicznych ryb które mogą być niebezpieczne dla człowieka. Ogończa posiada przy nasadzie ogona ząbkowany kolec z gruczołem jadowym. W odruchu obronnym wykonuje zamachy ogonem. Jeśli ogon zetknie się z ciałem kolec zostanie niechybnie wbity, zwykle część zostaje odłamana pozostając w ranie. W starożytności jadowite właściwości ogończy zapewniły jej miejsce wśród legend i wierzeń. W mitologii Greków, Herkules stracił palec z powodu ukłucia ogończy a Telegonus posiadał włócznię uzbrojoną w kolec ogończy.


W rzeczywistości ukąszenie ogończy bardzo rzadko jest śmiertelne. Powoduje natomiast silny ból, opuchliznę i skurcze mięśni. Inne możliwe obrażenia to: rozcięcie żył czy arterii powodowane ząbkowanymi brzegami kolca, zakażenie bakteryjne, wstrząs anafilaktyczny i także w rzadkich przypadkach śmierć. Najbardziej znanym przypadkiem była śmierć australijskiego przyrodnika Steva Irwina kiedy to kolec został wbity w jego klatkę piersiową.

Ogończa jest gatunkiem bardzo wolno rosnącym i wolno rozmnażającym się co powoduje że jej populacja jest wyjątkowo wrażliwa. Wiadomym jest również, że ryba ta jest bardzo podatna na stres który w niektórych przypadkach może nawet powodować śmierć. Dlatego wędkarzom zaleca się wyjątkowo delikatne postępowanie ze złowioną ogończą, tak aby zmaksymalizować szanse jej bezpiecznego wypuszczenia.


Dla mnie prezentowana tu ogończa to nagroda za wytrwałe odwiedzanie miejsca znanego z bogactwa występujących tam płaszczek i rekinów. Branie było delikatne i dawało się wyczuć na wędce jako charakterystyczne drżenie szczytówki. Po zacięciu od razu wiadomo było, że na wędce jest silna i ciężka ryba. Dała dobrą, zaciętą walkę tym bardziej satysfakcjonująca, że na lekkim zestawie. Po lądowaniu, obchodzenie się z silną, jadowitą i niewygodną w manipulacji rybą dostarczyło dużą dawkę dodatkowych emocji.

maja 25, 2012

Raja bruzdowana

Podczas popołudniowej sesji wędkowania z gruntu, natrafiłem na żerujące raje bruzdowane, raja undulata (ang. undulate ray). W ciągu niespełna godziny udaje mi się wylądować dwie z nich. Obie ryby były podobnych rozmiarów oscylując około siedemdziesięciu centymetrów długości. Raja bruzdowana może dorastać maksymalnie do stu centymetrów.


Miejsce połowu jest dość odległe i trudne. Odwiedzam je jedynie kilka razy każdego roku. Na wędkarza czeka tam bardzo silny prąd wody powodowany pływem, góra zielska w wodzie i zazwyczaj silny wiatr. Jednak pokonanie trudności może przynieść interesujące efekty.


Brania ryb były delikatne. Raje po zacięciu stawiały bierny opór, pokazując swoją pełną siłę dopiero przy brzegu. Szybkie zacięcia owocowały doskonałym, płytkim zahaczeniem obydwu ryb, za kąt pyska. Raja bruzdowana jest gatunkiem zagrożonym.

maja 11, 2012

Mała ogończa

Odwiedziłem przelotnie jedno ze starych miejsc. Jedno z tych, których nie odwiedzałem od ponad roku. Okazało się również, jednym z tych które nie zostały zmienione przez zimowe sztormy. Na kawałek makreli połaszczyła się mała ogończa pastynak (Dasyatis pastinaca). Ryba była lekko zahaczona co ułatwiało jej uwolnienie, pozostając jednocześnie w bezpiecznej odległości od jej jadowitego kolca. Korzystając z zalewających ją fal, rybka sprawnie odwraca się i ucieka w odmęty zatoki.